PUBLIKACJE

Uznanie za zmarłego a małżeństwo

Osoba, która zaginęła i przez dłuższy czas nie daje znaku życia może zostać uznana za zmarłą. Domniemywa się wówczas, że jej śmierć nastąpiła w chwili określonej w orzeczeniu sądowym. Jeżeli uznanym za zmarłego zostanie jeden z małżonków, drugi będzie traktowany jako wdowiec. Nic nie będzie więc stało na przeszkodzie, żeby ułożył on sobie ponownie życie i po raz wtóry stanął na ślubnym kobiercu.

Co jednak wtedy, gdy zaginiony odnajdzie się po latach?

Które z małżeństw domniemanego wdowca będzie traktowane wówczas jako ważne?

Odpowiedzi na to pytanie dostarcza art. 55 § 2 k.r.o., który stanowi, że w takich okolicznościach nowy związek nie może zostać unieważniony. Co do zasady pozostawać on będzie dalej w mocy. Inaczej zakwalifikowana zostanie jednak sytuacja, gdy osoby zawierające to drugie małżeństwo wiedziały, że uznany za zmarłego w istocie żyje. Domniemany wdowiec powinien wówczas zostać potraktowany jako dopuszczający się bigamii, co z kolei stanowi przestępstwo i rodzi po jego stronie odpowiedzialność karną.

Co jednak stanie się z zaginionym-odnalezionym małżonkiem?

Czy po uznaniu za zmarłego i powrocie także on będzie mógł związać się formalnie z jakąś nowopoznaną osobą?

Jego sytuację prawną niewątpliwie należy potraktować jako bardziej skomplikowaną. Decydujące znaczenie będzie miało tutaj ustalenie, co się stało z jego „pierwotnym” małżonkiem. Jeżeli okaże się, że zdążył on przez lata absencji zaginionego ponownie stanąć na ślubnym kobiercu lub umarł, wówczas nic nie stoi na przeszkodzie by uznany za zmarłego zawarł swoje drugie małżeństwo. Wszystko zmieni się jednak przy ustaleniu, że domniemany wdowiec żyje i nie zmienił już swojego stanu cywilnego. Zaginiony-odnaleziony chcąc poślubić kogoś innego nie będzie mógł skutecznie powoływać się przed kierownikiem urzędu cywilnego na prawomocne orzeczeniu uznające go za zmarłego. Jak podkreśla się w orzecznictwie[1], art. 55§2 k.r.o., o którym mowa była wcześniej, nie znajdzie zastosowania do jego sytuacji. Pogląd ten jest całkowicie zrozumiały. Po pierwsze, absurdem byłoby przymykanie oka na fakt, że niedoszły nowożeniec de iure nie żyje, mimo że de facto ma się dobrze. Po drugie, taka osoba mogłaby w ten sposób starać się omijać przepisy o rozwodzie, pozostając w ukryciu i oczekując, że uznanie za zmarłego umożliwi mu „po cichu” założenie nowej rodziny.

[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 lipca 1969 r., sygn. akt II CR 100/69

71 721 50 70 | webowy.maniak@gmail.com | Website | + posts

Prawnik specjalizujący się w sprawach rozwodowych i rodzinnych we Wrocławiu

scroll top